Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2025
Pokaż wszystkie
 10 w skali Bąkiewicza. Wystarczy-li to na na zgaszenie znicza?

Ostrzeżenie pogodowe na Dzień Niepodległości

Znów Bąkiewicz i jego konfratry będą puszczać wiatry.
Gość co drugą wypowiedź zaczyna od słów: "z całym szacunkiem, ale...". Gdyby choć raz powiedział "z całym szacunkiem ma cię w nosie", byłby bardziej autentyczny.
Bliźni zawsze mają dla człowieka jakiś koszyk łaskawych porad, z którymi nie bardzo wiadomo co począć.
Za oknem leci lotem koszącym mewa. I śpiewa, i śpiewa...
Argumentacja każdego dzbana jak guma w majtkach jest naciągana.
Nienawidzą wrzasku ci, co dla taniego nie żyją poklasku.
Plecy miał słabe, zaplecze żadne, za to odruchy  —  jak najbardziej stadne.
Czynnikiem, który wszystko zmienia  —  brak docenienia.
Do Ludwika Jerzego K. Drogi Ludwiku Jerzy! Śnił mi się dzisiaj w nocy Ferdynand na spacerze, jak jechał piękną dorożką z windą obrażonę troszkę. 
Zdanie —  jak wnętrze — nie może być przeładowane. 
Eremita. Dobrze się umościł w swojej samotności.
Z upodobań. Lubię rzeczy, które mają swoją strukturę, kocham się w krzywiznach oraz innych chropowaciznach.
Kelner jak butelka wody mineralnej, bo kwintesencją jego pracy jest przezroczystość.
Myśl bieżąca  —  spłukuj nią nieczystości codzienności.
Femikalia znów wybiły pod trójką, mówi znajomy hydraulik-dżentelmen, którego żona prowadzi kwiaciarnię. Oboje pracują w bukietach. 
Głosy kumoszek zajadle piłują ranne powietrze.
Nie każdy facecik to falsecik. Et inversement  —  nie wszystkie grubasy mówią basem. 
Gdy się logice coś wymyka  —  trzeba szukać zamiennika.
Myśl taka oto w głowie się kolebie  —  bujając w chmurach, pamiętaj o chlebie!
Kiedy smutku zalewa cię balia  — czas na bachanalia!
Przestrzeń publiczna jest jak pawilon wystawienniczy — każdy chciałby zaprezentować najpiękniejszą wersję samego siebie. 
Gdy się przyjrzeć z bliska, życie nam się na twarzy pieczęcią odciska.
Po co szpital pacjentowi?! Jeszcze łajza się znarowi!
Politycy to taka familia, co ma obwoźne imponderabilia.
Nie wiedząc, na której zatrzymać się stacji, już po kolacji, zapomniała użyć spacji.
Historyjka. Rozstali się z klasą; on odjechał tramwajem, a ona kolasą.
Rzekł pijak do butelki, żeby być z nią kwita: ciebie zawsze chętnie moje oko wita. 
Pleć androny nawet pod płotem — byle z polotem!
Kiedy usłyszysz mew białych tupot, to powiedz sobie: dosyć tych głupot!
Bywają i tacy koneserzy win, co zaczynają spowiedź od wyznania cudzych grzechów.
Wobec nieskromnych taką mam sugestię, by miast pluralis maiestatis częściej używali  —  pluralis modestiae. 
Gdy cię tłuszcza głaszcze  —  lepiej zawrzyj paszczę.

Wierszyk polisemiczny

Znosić może jajo kura, znosić można fochy gbura. Znosić można z góry w dół, można nawet coś na wpół. Znosić można do komory i z komory do obory. Znosić można informacje, żeby je nadały stacje. Znosić może woda kajak w ulubionych rzecznych rajach. Znosić można raz do roku, gdy nudziarza masz u boku, bóle głowy po ochlajach i domowych śląskich hajach. Znosić możesz też istnienie, gdy z ksantypą się ożenisz. Znosić można wroga w bitwie, zdrajcę nawet w swojej sitwie! Znieść też można jakiś przepis, gdy we władzę zęby wczepisz. Znosić wiele trzeba rzeczy, by się wznieść już ostatecznie pokonując prądy wsteczne.
Przy życiu ludzi czasem trzyma niedostateczna wiara we własną śmierć.
Tym mniej w nas słońca, im bliżej końca.