Wierszyk polisemiczny


Znosić może jajo kura,

znosić można fochy gbura.

Znosić można z góry w dół,

można nawet coś na wpół.

Znosić można do komory

i z komory do obory.

Znosić można informacje,

żeby je nadały stacje.

Znosić może woda kajak

w ulubionych rzecznych rajach.

Znosić można raz do roku,

gdy nudziarza masz u boku,

bóle głowy po ochlajach

i domowych śląskich hajach.

Znosić możesz też istnienie,

gdy z ksantypą się ożenisz.

Znosić można wroga w bitwie,

zdrajcę nawet w swojej sitwie!

Znieść też można jakiś przepis,

gdy we władzę zęby wczepisz.

Znosić wiele trzeba rzeczy,

by się wznieść już ostatecznie

pokonując prądy wsteczne.


Komentarze

Popular posts

Trumputin.
Kiedy słyszę od polityków czy komentatorów polityki: "dowiozą", "nie dowieźli", "dowożą", przyprawia mnie to o mdłości. Skoro rząd i politycy to firma transportowa, warto spytać o ładunek. Mnie się ten dowóz kojarzy jakoś z nawozem. Taki tytuł pamiętam: "Nawozy z Rosji i Białorusi płyną do Polski". No więc one, mimo kolejnych embarg, pewnie dalej tak płyną i płyną. Z ich zapachem i konsystencją trudno polemizować. Stąd poniższa wyliczanka.  Chłopaki z naszej klasy  znów nie dowieźli (kiełbasy).  Jeden nie dowiózł,  bo nie rozliczył,  drugi nie dowiózł,  bo się przeliczył.  Trzeciemu słupki opadły  (na czymże teraz stać będzie?),  czwarty remizę ogacał  w rozmodlonym obłędzie.  Piątemu ciążyła przeszłość  (i czasopisma),  szósty też nie mógł dowieźć,  ponieważ na tamtych zwis ma.
Nam się zdaje, że nasze na wierzchu, tymczasem z perspektywy szanownych nieboszczyków wygląda to jednak nieco inaczej.