Posty

Piąteczek, piątunio!

I tak oto nadszedł wyczekany piąteczek, piątunio! Można zapomnieć o pracce i nudniutkich sprawkach, wskoczyć w najmilsze dresiki, ubrać mięciutkie skarpetunie i poczuć to nieziemskie ciepełko! Piątunio to idealny czas, żeby ruszyć na zakupki! Bo nic tak nie poprawia humorku jak nowa torebeczka albo chociaż drobiażdżek do domku! Wchodzisz do sklepiku, bierzesz koszyczek, a tam same okazyjki! Tu bluzeczka, tam buciki na twoją stópkę. A przy kasie miła pańcia z długaśną hybrydką na rączce macha rzęskami, podaje paragonik i pyta o naklejeczki. Wyjmujesz kartę z portfelika, płacisz parę grosików i z banankiem na twarzyczce wracasz do autka... No a potem szybka wizytka w spożywczaczku po masełko, serki, wędlinkę i chlebek, żeby mężuś miał co przegryźć po pracce. Taki dzionek to czysta rozkosz dla każdej kobietki! A wieczorkiem kawusia z psiapsiółkami! Ploteczki, sekreciki, pyszne ciasio z kremikiem i obowiązkowo prosecco z truskaweczką, bo przecież zasłużyłyśmy, c'nie? Co, skoczyło ciśni...
Nie ma takiego kaktusa, którego nie da się podejść.
Albo opór, albo – topór.
N iebo  robi się czarne  od czarnych podniebień.
 Najsilniej odczuwamy własną bezsilność.
 10 w skali Bąkiewicza. Wystarczy-li to na na zgaszenie znicza?

Ostrzeżenie pogodowe

Znów Bąkiewicz i jego konfratry będą puszczać wiatry.
Gość co drugą wypowiedź zaczyna od słów: "z całym szacunkiem, ale...". Gdyby choć raz powiedział "z całym szacunkiem mam cię w nosie", byłby bardziej autentyczny.
Bliźni zawsze mają dla człowieka jakiś koszyk łaskawych porad, z którymi nie bardzo wiadomo co począć.
Za oknem leci lotem koszącym mewa. I śpiewa, i śpiewa...
Argumentacja każdego dzbana jak guma w majtkach jest naciągana.
Nienawidzą wrzasku ci, co dla taniego nie żyją poklasku.
Plecy miał słabe, zaplecze żadne, za to odruchy  —  jak najbardziej stadne.
Czynnikiem, który wszystko zmienia  —  brak docenienia.
Do Ludwika Jerzego K. Drogi Ludwiku Jerzy! Śnił mi się dzisiaj w nocy Ferdynand na spacerze, jak jechał piękną dorożką z windą obrażonę troszkę. 
Zdanie —  jak wnętrze — nie może być przeładowane. 
Eremita. Dobrze się umościł w swojej samotności.
Z upodobań. Lubię rzeczy, które mają swoją strukturę, kocham się w krzywiznach oraz innych chropowaciznach.
Kelner jak butelka wody mineralnej, bo kwintesencją jego pracy jest przezroczystość.
Myśl bieżąca  —  spłukuj nią nieczystości codzienności.
Femikalia znów wybiły pod trójką, mówi znajomy hydraulik-dżentelmen, którego żona prowadzi kwiaciarnię. Oboje pracują w bukietach. 
Głosy kumoszek zajadle piłują ranne powietrze.
Nie każdy facecik to falsecik. Et inversement  —  nie wszystkie grubasy mówią basem. 
Gdy się logice coś wymyka  —  trzeba szukać zamiennika.
Myśl taka oto w głowie się kolebie  —  bujając w chmurach, pamiętaj o chlebie!
Kiedy smutku zalewa cię balia  — czas na bachanalia!
Przestrzeń publiczna jest jak pawilon wystawienniczy — każdy chciałby zaprezentować najpiękniejszą wersję samego siebie. 
Gdy się przyjrzeć z bliska, życie nam się na twarzy pieczęcią odciska.
Po co szpital pacjentowi?! Jeszcze łajza się znarowi!
Politycy to taka familia, co ma obwoźne imponderabilia.